January 26, 2015

Grudzień, styczeń 2014 zużycia #1

Witajcie po kolejnej przerwie:) Tym razem spowodowanej sesją.


Post ze zużyciami planowałam zamieścić tutaj raczej w przyszłym tyogdniu, ale wszystko zaczęło mi się już wysypywać, więc postanowiłam napisać go dzisiaj. Nie było takiego postu na początku stycznia, bo wtedy miałam uzbieranych tylko 10 pustych opakowań. Wszystko zaczęło się hurtowo kończyć w styczniu:)

Ciało i włosy - mycie


1. Płyn do kąpieli Miss Butterfly Douglas

Zwyczajny płyn do kąpieli o ładnym waniliowym (ale nie duszącym!) zapachu w ładnej butelce. Trochę drogawy (39,90), ale butelka mnie kupiła. W 2003 roku otworzono w Poznaniu Stary Browar. Kilka tygodniu po otwarciu poszłam tam z koleżankami (dumna uczennica gimnazjum), weszłam po raz pierwszy w życiu do Douglasa i przepadłam. Jako, że był to grudzień, zaczęłam przeglądać oferty prezentowe i natknęłam się na płyny do kąpieli (w małych butelkach). Kupiłam jeden mojej mamie. Skąd ta rzewna historia? W grudniu 2014 otworzyłam ten nowy płyn do kąpieli, po czym okazało się, że pachnie identycznie jak ten sprzed 11 lat! :-) Nie wysusza skóry.

2. Bath&Body Works żel pod prysznic peach & honey almond

Znowu muszę się zachwycić wydajnością żeli pod prysznic B&BW. Uwielbiam zapach brzoskwiń, ale tutaj baaardzo przeszkadzał mi ten miód, więc już do niego nie wrócę.

3. Psssst! suchy szampon

Ulubiony suchy szampon, który prawie w ogóle nie zostawia białego proszku na włosach. Mam do niego baaardzo utrudniony dostęp, szkoda, że już się skończył.

4. TreacleMoon The Raspberry Kiss żel do prysznic

Tescowy odpowiednik produktów Philisophy:-) Niestety nie pachnie malinami. Może ewentualnie krzakami malin. Zwyczajny żel pod prysznic, nie wysusza skóry. Nie kupię ponownie.

5. Perfecta peeling solny czarna porzeczka wyszczuplający

Bardzo nie lubię peelingów solnych, ten kupiłam przypadkowo. Bardzo dziwny zapach + delikatny parafinowy filtr pozostawiony na skórze. Nie kupię go ponownie, wracam do peelingów cukrowych tej firmy:)

6. i 7. Bath&Body Works mydła do rąk piankowe Sweet Tangerines i głęboko oczyszczające Kiwi Pear

Wreszcie moje!:) Każde z nich kupiłam w promocyjnej cenie. Zachwycona jestem mydłem piankowym, ten zapach! Głęboko oczyszczające również pachnie ciekawie, do tego ma w sobie delikatnie drobinki, ale może wysuszać ręce i trochę skórki przy paznokciach. Na pewnie nie kupiłabym ich w ich regularnej cenie (29 zł?), za te dwa w sumie zapłaciłam mniej:) Co mi się w nich nie podoba? Wydajność. Może ja za często myję ręce? Ale niecałe 2 tygodnie (piankowe, głęboko oczyszczające 8 dni) na mydło w tej cenie to trochę przesada:) Wrócę na pewno do mydeł piankowych:)

8. Szampon do włosów nawilżający Aussie

Zdaję sobie sprawę z tego, że Aussie budzi wiele kontrowersji. Ja testowałam wersję amerykańską (na zdjęciu), polską i portugalską i żadna mnie nie podrażniła. Bardzo lubię jego silikonowy skład, który oblepia moje włosy i sprawia, że się mniej puszą:) Do tego baaaaardzo wydajny!

9. Luksja płyn do kąpieli Choco Orange

Bardzo ładny zapach w zwykłym płynie do kąpieli. Nie wysusza skóry, robi pianę :-)) W Tesco trafiłam na promocję 3 w cenie 2, więc w kolejnych postach ze zużyciami zobaczycie jeszcze dwa inne zapachy :-)

Ciało i włosy - pielęgnacja


1. Pistacjowy olejek do ciała Dove

Szybko się wchłania, pachnie trochę sztucznie (dlaczego nie pachnie tak samo jak żel pod prysznic z tej serii?:(), jest bardzo wydajny i bardzo dobrze nawilża skórę. Cena mniej ciekawa, nie wiem, czy do niego wrócę.

2. Dove Intense Repair odżywka w sprayu bez spłukiwania

Mam ją od maja. Baaaaardzo wydajna, ułatwia rozczesywanie włosów, do tego ich nie obciąża. Na początku stosowałam ją bardzo często ze względu na pobyty w szpitalu, potem chorowanie w domu, gdy nie miałam czasu/możliwości czekania na spłukanie zwykłej odżywki. Później stosowałam ją już tylko sporadycznie, ale nadal byłam bardzo zadowolona. Szkoda, że nie produkują ich w mniejszych podróżnych opakowaniach. Oczywiście można je przelewać:), ale to byłby świetny pomysł.

3. Bumble&Bumble Haidresser's Invisible Oil Heat/Uv Protective Primer

Uwielbiam! Muszę suszyć włosy, bo same nie wyschną nawet pozostawione na noc. Dzięki temu produktowi włosy nie są już takie szorstkie, błyszczą i trochę się mniej puszą. Na pewno kupię duże opakowanie. I plus dla B&B za małe opakowanie do przetestowania. Może za bardzo się nie opłacają, ale lepiej zmarnować około 50 zł niż 120 i więcej.

4. 5. i 6. Balsamy do ciała Venus.

Jak wiecie, albo i nie;) już od szkoły podstawowej, czyli jakieś 12,13 lat jestem uzależniona od balsamów do ciała. W ciągu roku na palcach jednej ręki możecie policzyć ile razy ich nie używałam. Może dlatego nawet zimą nie mam problemu z przesuszoną skórą? Przeważnie kupuję je hurtowo;) Za każdym razem po 5,6. Te starczają mi na około 3 miesiące, gdy sobie powoli je zużywam. Tę firmę po raz pierwszy zobaczyłam w Tesco, więc do koszyka wpadły mi wszystkie dostępne balsamy. Regenerujący do bardzo suchej skóry, łagodzący do skóry naczynkowej i ujędrniający z kofeiną. Szczerze mówiąc nie widziałam wielkiej różnicy między nimi. Regenerujący (lipidy, olej jojoba i ekstrakt neroli) był trochę gęstszy i minimalnie dłużej się wchłaniał. Łagodzący (masło shea i olej z ogórecznika lekarskiego) bardzo dobrze nawilżał, a ujędrniający (naturalna kofeina, mikroalgi i olej canola, opakowanie ma zielone, nie wiem dlaczego na zdjęciu jest niebieski) trochę pachniał jak Nivea, przez co od razu został u mnie skreślony;) Dobrze nawilżał, ale nie zauważyłam żadnego ujędrnienia. Balsamy całkiem fajne, ale dla mnie za długo się wchłaniają. Mam jeszcze jedno opakowanie czerwonego (była promocja:D), po zużyciu go, raczej już do nich nie wrócę.

7. Lirene aktywne cerum antycellulitowe

Ładnie pachnie, szybko się wchłania. Około 1,5 roku temu miałam obsesję na punkcie produktów z tej serii. Na zmianę używałam balsamu, serum i peelingu z tej serii. Skóra naprawdę była napięta, po kilku miesiącach cellulit się zmniejszył (miała na to wpływ również zmiana mojego odżywiania i ruch). Wtedy bardzo się z nimi polubiłam, a jakiś miesiąc temu znalazłam w szafce jeszcze serum, które jako jedyny ostało się z moich zapasów.

Twarz - pielęgnacja


1. Fresh Black Tea Age-Delay Eye Concentrate

Całkiem spora próbka kremu, która starczyła mi na dwa tygodnie. Nie zrobił niczego, czego nie zrobiłby krem o połowę tańszy. Dobre nawilżenie, jednak na pewno nie jest wart 85$.

2. Origins Drink-Up Intensive Overnight mask

Zaskakująco wydajna próbka, która starczyła mi na jakieś 20 użyć. Mimo, że mojej skórze jest bardzo daleko do suchej, ale raz na jakiś czas lubię nałożyć na noc maseczkę, która ją trochę odżywki. Ładnie pachnie, nie zapycha, na pewno kupię ją ponownie.

3. Xlash odżywka do rzęs

Niestety nie zrobiła nic z moimi rzęsami, na szczęście nie podrażniła mi powiek, jak w przypadku long4lashes.

4. Embryolisse krem nawilżający

Hit poprzedniej zimy. Do -10 nakładany na policzki, przy mocniejszym mrozie na całą twarz. Makijaż się na nim nie roluje. Oczywiście trochę się świeciłam, nawet momentami trochę bardzo;) Ale wolałam nałożyć jakąś warstwę ochronną na moją tłustą skórę, niż potem walczyć z podrażnieniami od mrozu. Wydajny. W tym roku go zużyłam do końca, ale nie kupiłam nowego opakowania. Postanowiłam przetestować krem Pharmaceris, który na razie się sprawdza.

5. GlamGlow czarna

Tyle razy już o niej wspominałam:) Love/hate produkt. Lubię ją tylko dlatego, że radzi sobie z moimi zaskórnikami. Służyła mi pół roku (używana 1-2 razy w tygodniu). Na szczęście na razie nie muszę się na razie zastanawiać, czy do niej powrócić, bo dostałam całkiem sporą próbkę od Leśnego Runa:)

6. Ziaja Liście Zielonej Oliwki oliwkowa moda tonizująca z wit. C

Pamiętacie jak się nią zachwycałam? Pokarało mnie. Zaczęła mnie strasznie podrażniać i wysuszać po miesiącu stosowania! Zużyłam ją jako odświeżacz powietrza:)

7. Sephora płyn do zmywania wodoodpornego makijażu

Mój hit, do którego wracam od kilku lat. Ostatnio jednak odkryłam, że mój balsam do demakijażu z TBS radzi sobie z tuszem do rzęs (czego nie robił balsam z Clinique), więc do płynu z Sephory na razie nie wrócę. Dla zainteresowanych - to tańsza wersja płynu do demakijażu Take The Day Off Clinique.

Twarz - makijaż


1. Giorgrio Armani Luminous Silk Powder

Mój ulubiony puder, który niestety został wycofany. Udało mi się nawet go zrzucić z wysokości, na Instagramie pokazywałam jak ja reanimowałam:-) Czasami za nim tęsknię, ale jak na razie puder CT godnie go zastępuje:)

2. Dior Star korektor w kolorze 001 Ivory

W poście o korektorze Estee Lauder wspominałam jak bardzo mnie Dior zaskoczył. Skończył się nagle. Cały czas wygląda na to, że została go połowa a w środku nie ma nic! Chyba do niego wrócę, bo był lekki:) szkoda, że starczył tylko na 8 tygodni.

3. Giorgio Armani Lip Maestro w kolorze 504

Szminka w płynie o welwetowym wykończeniu. Piękny kolor, świetna trwałość i wydajność.

4. Eyeliner w pisaku Dolly Wink

Bardzo słaba jakość, ale dzięki niemu nauczyłam się rysować kreski:) Nie wrócę do niego.

5. Guerlain Meteorites Bubble róż w kremie (klik

Służył mi rok, co jest świetnym osiągnięciem, zważając na to, że to róż w kremie, który jest ważny podobno tylko 6 miesięcy:) Bardzo naturalny efekt, tandetne opakowanie.

6. Soap&Glory A great kisser balsam do ust

Ukochany balsam do ust. Miałam wszystkie dostępne smaki. Kiedyś zrobiłam mały zapas tych balsamów w Londynie, mina sprzedawcy była piękna:) Potem kupowałam je na eBay. W ciągu ostatnich kilku miesięcy nie mogłam ich nigdzie znaleźć, więc napisałam do Soap&Glory, które poinformowało mnie, że niestety produkt ten został wycofany:((( Został mi jeszcze jeden balsam, który baaardzo oszczędzam:)

7. Yves Saint Laurent BabyDoll tusz do rzęs

Z reguły nie kupuję tuszy YSL, bo za szybko wysychają, ale udało mi się go dostać za połowę ceny. Cieszę się, że go przetestowałam, ale już do niego nie wrócę. Efekt na rzęsach możecie zobaczyć tutaj.

8. Miss Sporty Studio Lash 3d Volumythic

Bardzo lubiłam ten tusz do rzęs, jednak po jakimś czasie zaczęło mi się wydawać, że tracę po nim więcej rzęs. Przeszukałam Internet, okazało się, że nie jestem jedyna, więc tusz niestety idzie do kosza. Nie mam rzęs za dużo, dbam o każdą sztukę, więc nie mogę sobie pozwolić, żeby jeszcze nadmiernie wypadały:)

9. Wet N Wild baza pod cienie

Działa tak samo dobrze jak baza pod cienie NARS, ale jest 5 razy tańsza. Nie skończyłam jej jeszcze, bo jest baaaardzo wydajna, ale mam ją już rok i stwierdziłam, że czas na świeże opakowanie. Ma jedną wadę - trochę trudnią się ją rozprowadza.

Dłonie i paznokcie


1. Essie Good To Go Top Cat

Wytrzymał ze mną pół roku, dopiero po tym czasie zgęstniał (Seche Vite zgęstniał po miesiącu), jednak SV zapewniało większy pomysł. Pewnie kiedyś wrócę do Essie, teraz polecono mi kilka top coatów z Sally Hansen, które podobno są lepsze, więc teraz je testuję.

2. L'Oreal 912 Diamond Carat Top Coat

Uwielbiam lakiery z brokatem. Ten był bardzo delikatny, idealny na co dzień. Niestety zgęstniał. Miałam go ponad rok.

3. Pat&Rub balsam do rąk orzeźwiający

Nie jestem wielką fanką kosmetyków Pat&Rub, a ten balsam kupiłam tylko dlatego, że posiada pompkę i był w promocji. Baaardzo wygodny w użyciu, wydajny, ma mocny zapach, który szybko wietrzeje. Nie poradzi sobie z bardzo suchą skórą. Nie wrócę do niego.

4. Evree max repair serum do bardzo suchych rąk

Kupiłam je, gdy moje dłonie były bardzo wysuszone po jakimś mydle. Niestety kompletnie sobie z nimi wtedy nie poradził, a każda aplikacja powodowała straszne szczypanie. Ręce wyleczyłam czymś innym a Evree dałam drugą szansę i zostałam moim kremem na noc, gdyż pozostawia delikatny filtr, który mnie niesamowicie denerwuje. Tu sprawdził się idealnie. Świetne nawilżenie, bardzo wydajny, dbał o skórki. Na samym końcu trudno było coś z niego wycisnąć. Pewnie kiedyś do niego wrócę.

5. Ziaja krem do rąk z ceramidami i koncentratem lipidowym

Ten zapach! Bardzo szybko się wchłania, idealny na dzień, ale ten krem również nie poradzi sobie z bardzo suchymi rękami. Wspominałam, że pięknie pachnie?:) Wydajny i do tego bardzo tani.

6. The Body Shop krem do rąk Pink Grapefruit

Jego wielką wadą jest cena 19 zł za 30ml. To był mój krem torebkowy. Wchłaniał się bardzo szybko, pięknie pachniał i do tego był taki mały:) Z uwagi na to, że w Poznaniu nie ma sklepów TBS, a w Douglasie nie ma ich kremów do rąk, niestety z przesyłką kosztował mnie prawie 30 zł, czyli 1 zł za 1ml;) Teraz mam inny krem torebkowy, który sprawdza się równie dobrzy, też ma 30 ml a jest trochę tańszy.

Inne


1. Sigma Flat Kabubki F80

Chyba najsłynniejszy pędzel Sigmy, który kupiłam w czasie Black Friday w 2013. Niestety nie polubiłam się z nim za bardzo, bo był dla mnie za płaski. Czarę goryczy przelał fakt, że strasznie gubi włosy. Po kolejnym myciu (tak, myję pędzle po każdym użyciu, Sigma uważa, że to za często, o czym poinformowała mnie e-mailowo) wszystkie włosy zaczęły z niego wypadać, więc po prostu postanowiłam go wyrzucić. Mam kilka pędzli Sigmy, tylko dwa z nich lubię, z resztą się nie polubiłam. Niektóre już wcześniej poszły do kosza.

2. Świeczka Ikea karmelowa

Jako maniaczka świeczek z ponad 15-letnim stażem postanowiłam dorzucić ich puste opakowania do kategorii inne. W Ikei byłam niedawno pierwszy lat od 5?6? lat. Nie przepadam za tym sklepem, dla mnie to trochę taka masówka, szczególnie widać to na Instagramie:)) ale kupiłam trzy dywaniki, których długo szukałam a Ikea miała je bardzo tanie i dodatkowo zaopatrzyłam się w kilka świeczek. Karmelowa na zimno pachnie ładnie, jednej po zapaleniu w ogóle jej nie czuć, nawet gdy prawie się do niej przyłoży nos.

January 17, 2015

TAG: moje czytelnicze nawyki

Czas na kolejny TAG:) Tym razem zostałam otagowana przez MakeMyPlace. Opowiem Wam trochę o moich czytelniczych nawykach:-)

1. Czy masz w domu konkretne miejsce do czytania?

Nie mam:-)


2. Czy w trakcie czytania używasz zakładki czy przypadkowych świstków papieru?

Mam dwie zakładki a do pozostałych książek używam wszystkiego, np paragonów i chusteczek:)

3. Czy możesz po prostu skończyć czytać książkę? Czy musisz dojść do końca rozdziału. okrągłej liczby stron?

Mogę przerwać czytanie bez problemu:)

4. Czy pijesz albo jesz w trakcie czytania książki?

Różnie.

5. Czy jesteś wielozadaniowa/y? Potrafisz słuchać muzyki lub oglądać film w trakcie czytania?

Przeważnie słucham muzyki. Seriale oglądam tylko w czasie nauki:)

6. Czy czytasz jedną książkę czy klika naraz?

Kilka naraz, do tego kilka z tego samego gatunku. Mam bardzo dobrą pamięć i podzielność uwagi, nic mi się nie myli.

7. Czy czytasz w domu czy gdziekolwiek?

W domu, w tramwaju, w trakcie wykładu.

8. Czytasz na głos czy w myślach?

Na głos czytam tylko po chińsku, żeby ćwiczyć tony. Reszta w myślach.

9. Czy czytasz naprzód, poznając zakończenie? Pomijasz fragmenty książki?

Tak, zawsze czytam zakończenie. Bardzo rzadko pomijam fragmenty.

10. Czy zaginasz grzbiet książki?

Nie, czasami same się przez przypadek zaginają:) Nie mam obsesji na punkcie czystości książek i ich idealnego wyglądu.

11. Zaznaczasz sobie ulubione fragmenty? Jak?

Robię im zdjęcie, gdy nie ma mnie akurat w domu;( (ta technologia;) i potem wrzucam na drugiego bloga


12. Zdarzyło Ci się kiedyś pisać po książce?

Tak! Przeważnie poprawiam w książkach błędy;) Dopuszczam maksymalnie jedną literówkę w książce. Gdy jest ich więcej, mam ochotę odesłać ją do wydawnictwa;), nie wspominając już o błędach językowych (niezamierzonych przez autora). Do tego bardzo często czytam tę samą książkę w różnych językach, ups odbiegłam od tematu:)

13. Lubisz wpisywać się do książek? A może zawsze zapominasz?

Nie lubię pisać po książkach, które komuś prezentuję, więc wtedy wkładam do środka kartkę.

January 14, 2015

Estee Lauder Double Wear Stay-In-Place Flawless Wear Concealer w kolorze 01 Light

Skończył mi się korektor. Nagle. Jak to możliwe? Cały czas stał pionowo, wyglądało na to, że została go połowa, więc tak go sobie go używałam osiem tygodni i nagle się skończył. W popłochu pobiegłam do Sephory i kupiłam nowy. Kiedyś nie używałam korektorów a dzisiaj mogę powiedzieć, że to mój ulubiony kosmetyk. Ostatnio dosyć często nie noszę podkładu, nakładam tylko korektor na strategiczne miejsca.


Mój wybór padł na Estee Lauder Double Wear Stay-In-Place Flawless Wear Concealer (7ml) w najjaśniejszym kolorze 01 Light (najjaśniejszy w Polsce, w USA dostępne są jeszcze 2 jaśniejsze odcienie). Podobno można albo kochać albo nienawidzić podkład Double Wear;) Ja należę do tej drugiej grupy. Dla mnie ma za duże krycie, tworzy u mnie efekt maski, ale stwierdziłam, że to, co mi przeszkadza w podkładzie, może być cechą pozytywną w korektorze. Głównie zależy mi na kryciu i wytrzymałości.


Jest to dosyć ciężki korektor, na pewno nie dla każdego. Bardzo przypomina mi NARS Radiant Creamy concealer. Żałuję, że już mi się skończył, pokazałabym je obok siebie. Według mnie są łudząco podobne. Identyczne krycie, dosyć mocne, są bardzo kremowe, przy czym bardzo dobrze się aplikują, można je bez problemu rozprowadzić na skórze. Pod oczy nakładam dosyć grubą warstwę, widzę, że bardzo delikatnie podsusza (tak samo jak NARS:), dlatego nie będzie odpowiedni dla osób z suchą skórą pod oczami, chyba, że nałożycie grubą warstwę kremu. Jak już wspominałam, świetne krycie. Zakryjemy nim wszystko. Wystarczy go przypudrować, a będzie się trzymał cały dzień. Delikatnie wchodzi w zmarszczki, tak jak wszystkie korektory:) Jak zawsze, mój sprawdzony sposób to - nałóż grubą warstwę korektora, przed przypudrowaniem mocno się uśmiechnij, przetrzyj palcem to, co weszło w zmarszczki, przypudruj. Ta metoda bardzo pomaga, korektor aż tak mocno się nie zbiera w załamaniach. Lubię go nakładać na zaczerwienienia i tu mamy problem - zaczyna się ważyć na większych obszarach skóry. Dokładnie tak jak NARS;) Czy wspominałam już, że są łudząco podobne? Niestety jest dla mnie za ciemny. Żeby nosić go bez podkładu, muszę go mieszać z jaśniejszym korektorem, co jest dosyć uciążliwe. Gdy mam na sobie ciemniejszy podkład, kolor mi odpowiada. Myślę, że dobrze sprawdzi się latem.



po lewej Dior Star w kolorze 0001 Ivory, po prawej Estee Lauder Double Wear Stay-In-Place Flawless Wear w kolorze 01 Light

Plusy:

świetne krycie
wytrzymałość
aplikacja
wydajny
spf 10

Minusy:

cena
dostępność kolorów w Polsce
delikatnie podsusza
waży się nałożony na większą powierzchnię skóry + trochę wchodzi w pory

(zdjęcia robiłam dzisiaj o 6 rano, wybaczcie rozwiane brwi;) i krzywe kreski. Potem je trochę poprawiłam. Na twarzy jeszcze nie miałam podkładu, skóra się tak błyszczy, bo minutę przed zrobieniem zdjęcia nałożyłam krem z filtrem:-))



Znacie ten korektor? :-)

Używam go już prawie dwa miesiące. Gdy mi się skończy, raczej do niego nie wrócę. Mam na chciejliście jeszcze dwa inne, gdy te się nie sprawdzą, wrócę do Dior Star (klik).

January 10, 2015

Burberry Lip Mist in Camelia Pink 207

Pięć miesięcy temu kupiłam swoją pierwszą szminkę Burberry w kolorze 08 Tea Rose klik. Jestem nią zachwycona, używam jej cały czas, więc od sierpnia zacierałam ręce i czekałam na kolejną darmową wysyłkę w Net-A-Porter. Doczekałam jej się w grudniu, więc pomyślałam, że zrobię sobie prezent pod choinkę i zamówię kolejną
szminkę:-)



Tym razem zdecydowałam się na Lip Mist w kolorze Camelia Pink 207. Od Lip Cover (Tea Rose) różni się wykończeniem, które w LC jest bardziej kremowe. Lip Mist przypomina koloryzujący balsam do ust. W 2013 roku miałam małą obsesję na punkcie szminek z wykończeniem sheer, która mi trochę została:). Dlaczego je lubię? Bardzo odżywiają usta, kolor jest bardzo naturalny, można go stopniować, nie da się nimi zrobić sobie krzywdy. Jedynym minusem przy tym wykończeniu jest trwałość. Na ustach utrzymują się do 2 godzin. Camelia Pink nie jest wyjątkiem. Idealne nawilżenie, nie wchodzi w załamania na ustach, nie klei się, pięknie się błyszczy, bardzo wygodnie się nakłada, równomiernie znika, do tego pięknie pachnie:)


Tak jak w przypadku Tea Rose, cały czas zachwycam się tym pięknym opakowaniem z magnesowym zamknięciem :-)






January 7, 2015

Beauty Blender i gąbka Real Techniques - porównanie


Kilka miesięcy temu skusiłam się na gąbkę z Real Techniques (bardziej zniszczona na zdjęciu). Byłam z niej zadowolona, ale po 5 tygodniach w trakcie mycia zaczęła się 'kruszyć'. Z uwagi na typ mojej cery (trądzikowa), wszystkie pędzle i gąbki myję po każdym użyciu. Swoje żale;) opisałam na Twitterze. Z racji tego, że RT ma dobry PR, a ja zamieściłam tam zdjęcie mojej rozpadającej się gąbki, od razu się ze mną skontaktowało. Nie poproszono mnie o usunięcie zdjęcia (czego i tak bym nie zrobiła), ale o przesłanie go do customer service. Tam opisałam całą sytuację, a RT zaproponowało mi przesłanie nowej gąbki, na co się zgodziłam. Stąd mam je dwie:-) Co mi się podobało - nie zarzucano mi, że ją źle myłam (**ehkem ekhem Sigma**), ale od razu wyrazili skruchę i mi gąbkę wysłali. Była to oficjalna strona RT, a gąbka dotarła do mnie z Belgii. Nie musiałam pokazywać żadnego dowodu zakupu, z czego się ucieszyłam, bo gąbka została zakupiona przez moją koleżankę z Londynie i takowego nie posiadałam.

"nowsza" gąbka Real Techniques


Między gąbkami jest jakieś 9 tygodni różnicy, bardziej zniszczona była z racji 'wieku' oczywiście używana dłużej. Używałam ich na zmianę aż do 24.12, gdy pod choinką znalazłam (wcześniej przez siebie zakupiony:) Beauty Blender. Z gąbek RT byłam, jak już wcześniej wspomniałam, zadowolona, ale nadal kusił mnie oryginał. Używam go już dwa tygodnie, więc mogę się podzielić pierwszymi wrażeniami.


Różnice:

starałam się zrobić zdjęcie jak najbliżej, żeby pokazać Wam różnicę w strukturze gąbek:



- są zbudowane z innego materiału. RT jest bardziej twarda, zbita, po zamoczeniu nie pęcznieje tak bardzo jak BB. Trudniej ją 'zdusić'

- RT się szybciej niszczą. Już po pierwszym użyciu było widać malutki uszczerbek. Zdaję sobie sprawę, że te gąbki nie są wieczne, ale bez przesady:)

- cena - RT jest sporo tańsza

- kształt - BB ma kształt łzy, kropli wody, RT jest podobna, ale z jednej strony mamy płaską powierzchnię, która sprawdza się np przy aplikacji korektora pod oczy

- RT jest trudniej domyć, ale już widzę, że BB też już zaczyna się barwic

- zastanawiałyście się dlaczego mój BB jest ciemniejszy niż inne, bardziej zużyte pokazywane na innych blogach? Po każdym myciu jaśnieje. Mam wrażenie, że ten różowy pigment się wypłukuje.

- BB szybciej schnie

Podobieństwa:

To, na co chyba wszyscy czekali, czyli aplikacja i efekt końcowy:)

Aplikacja jest podobna - obydwie gąbki moczymy, przy czym, jak w/w, BB bardziej pęcznieje, nie tracąc przy tym elastyczności. Okazało się, że brak tej płaskiej powierzchni nie doskwiera tak bardzo w BB, bo korektor nakładało mi się tak samo dobrze. Efekt na skórze bardzo mi się podoba - podkłady są rozprowadzone równomiernie, bez smug, prawie niewidoczne na twarzy. Obydwa produkty radzą sobie dobrze ze wszystkimi podkładami, zarówno lekkimi, jak i tymi z większym kryciem. Gąbkami nakładam korektor i podkład. Od kiedy je mam, nie wróciłam już do aplikacji palcami a pędzel wyciągam wtedy, gdy zapomnę o umyciu gąbek albo gdy są jeszcze mokre.


Wybór należy do Was:) Efekt końcowy jest prawie identyczny. Przy BB jest on minimalnie bardziej naturalny;) Myślę, że BB posłuży mi dłużej, podoba mi się w nim to również to, że nie jest taki twardy. Po 2-3 miesiącach napiszę Wam, jak się miewa, czy już trzeba go wymienić, czy się rozpada:)

January 5, 2015

Jaki to był rok? 2014 w pytaniach i odpowiedziach TAG

Zostałam otagowana przez Leśne Runo do zrobienia TAGu, który od kilku dni przewija się na różnych blogach:) Zapraszam do zapoznania się z moimi odpowiedziami.

Dominujące uczucie na 2015 rok?

nadzieja

Co zrobiłaś po raz pierwszy w poprzednim roku?

zostałam oficjalnie lektorem

Co zrobiłaś ponownie po dłuższej przerwie?

wstawiłam kilkaset brakujących przecinków w ich miejsca;)

Czego nie zrobiłaś?

miałam zaplanowanych kilka wyjazdów

Słowo roku:

沒關係 / 没关系

Przytyłaś czy schudłaś?

chyba schudłam

Ekscesy alkoholowe?

brak

Włosy dłuższe czy krótsze?

dłuższe

Wydatki większe czy mniejsze?

kosmetyczne mniejsze, zdrowotne ogromne

Wizyty w szpitalu?

za dużo

Miłość:

jest

Osoba, do której dzwoniłaś najczęściej?

z reguły do nikogo nie dzwonię.


Z kim spędziłaś najpiękniejsze chwile?

z J. i z ksążkami

Z kim spędziłaś najwięcej czasu?

z komputerem i książkami

Piosenka roku:

mam kilka

Książka roku:

kilka:)

Serial roku:

Friends i Gilmore Girls jak zawsze

Stwierdzenie roku:

ponownie, 没关系

Trzy rzeczy, z których mogłabyś zrezygnować?

stres, ataki paniki, chaos

Najpiękniejsze wydarzenie:

dobry wynik pewnego badania

Ulubione miejsce w sieci:

Instagram i Twitter

2014 jednym słowem

smutek

Taguję wszystkie osoby, które mają ochotę się pobawić:)

January 3, 2015

Charlotte Tilbury Air Brush Flawless Finish Skin Perfecting Micro-Powder in 1 Fair

Moim ulubionym pudrem jest Giorgrio Armani Luminous Silk, niestety wycofano go, dlatego od kilkunastu tygodni szukałam zamiennika. Jak wiecie, jestem trochę wybredna, dlatego nie było to łatwe. Moje wymagania:

- musi matować. Moja skóra jest ekstremalnie tłusta, zimą przechodzi po prostu w tłusta;)
- nie może ciemnieć. Jestem dosyć blada, niestety większość podkładów i pudrów się na mnie utlenia
- nie może podkreślać suchych skórek. Moja skóra oprócz tego, że jest tłusta, jest jeszcze do tego bardzo wrażliwa. Połowa produktów żywieniowych mnie uczula, przy każdym najmniejszym stresie uaktywnia się moje AZS, do tego moja skóra należy do tych, które sama 'nie zrzucają' martwego naskórka.
- można go nakładać na siebie. Niby norma, ale np puder MAC Blotting Powder jest fajny, do czasu. Gdy nałożymy na niego kolejną warstwę, zaczyna się ważyć.
- musi być jasny/transparentny (ale przy tym nie bielić!)
- w domu mogę używać pudru sypkiego, jednak w torebce takiego nie znoszę. Zdaję sobie sprawę, że mojej skóry nic nie zmatowi na 12 godzin, dlatego ZAWSZE mam przy sobie puder. Ręka do góry, jeżeli ktoś kiedyś wysypał na siebie trochę pudru w szkole/na uczelni/w pracy;)


Wahałam się pomiędzy pudrem Marca Jacobsa a właśnie Charlotte Tilbury. Wybrałam CT, ponieważ kosmetyki MJ będą niedługo dostępne w Polsce, więc będę mogła sobie je zobaczyć na żywo (chociaż znając życie, będą dostępne tylko w Warszawie;).

kolor jest zależny od światła. Tutaj wygląda na złoty, uwierzcie mi, jest miedziany:)



W opakowaniu jest duże lusterko, które jest dosyć pomocne przy aplikacji 'w biegu'. Nie ma dołączonej poduszeczki/puszka. Nigdy ich nie używam, ale lubię je trzymać w opakowaniu, żeby amortyzować mikrourazy (ekhem torebki lubią czasami spadać;). Plastikowe opakowanie (dla niektórych tandetne, dla mnie wybawienie. Zawsze mniej dźwigania. Możecie powiedzieć, że przecież metalowe opakowanie nie ważyłoby zbyt dużo, ale zawartość torebki (przynajmniej mojej) składa się z właśnie takich dodatkowych gramów, które razem ważą sporo. Kolor jest miedziany;) Dla mnie koszmarek, ale to tylko opakowanie. W środku znajdziemy drobno zmielony bardzo jasny puder, który delikatnie pyli się przy nakładaniu. Jego specjalne nanocząsteczki mają za zadanie rozmywanie drobnych linii, zmarszczek i niedoskonałości. Ma 8 g, za które musimy zapłacić $45 + podatek/ £33.00 .


Czy się sprawdza? Moje kryteria znajdziecie wyżej:)

- matuje! naprawdę matuje. Dla skóry tłustej poleca się nakładanie go na całą twarz, tak właśnie robię. Nie jest to taki stu procentowy tępy mat, ale przyzwoity:)
- bardzo delikatnie ciemnieje
- podkreśla tylko bardzo podrażnioną skórę (np wielkie zmiany AZS). Mniejszych skórek nie akcentuje
- można go nakładać warstwami!
- jest jasny:)


Faktycznie delikatnie rozmywa niedoskonałości. Czasami lubię go nosić nawet bez podkładu. Nie ma pełnego krycia, na większe niedoskonałości nakładam korektor, a puder delikatnie maskuje zaczerwienienia i wyrównuje koloryt skóry.

Polecam!

swatch w słońcu / w cieniu




składniki:
Talc, Mica, Polymethyl Methacrlate, Dimethicone, Silica, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Cetearyl Ethylhexanoate, Zinc Stearate, Zea Mays (Corn) Starch, Chlorphenesin, Potassium Sorbate, Tocopheryl Acetate, Pei-10, Tetrasodium Edta, Dimethiconol; May Contain Titanium Dioxide (Ci 77891), Iron Oxides (Ci 77491, Ci 77492, Ci 77499).
(tak, ma talc, jednak nie zapycha. Większość pudrów matujących, które działają, ma w sobie talc)

bardzo nieśmiało przypominam o mojej wyprzedaży (klik)

December 31, 2014

Ulubieńcy 2014

Witam (nie lubię słowa witam!) po przerwie. Nastał koniec roku, więc jak inaczej mogłabym zakończyć ten rok, jeżeli nie wspomniałabym o ulubieńcach?:) Z jednym wyjątkiem, wszystkie produkty zostały nabyte przeze mnie w tym roku. Gdybym się tak nie ograniczyła, ulubieńców byłoby pewnie z 50.

Przepraszam za takie marne zdjęcie, do większości produktów podane są linki do moich recenzji.


1. Róże Hourglass - pojedynczy Ethereal Glow (klik) i paletka Ambient Blush Palette (klik)

Trochę się pylą przy nakładaniu, ale wytrzymują prawie cały dzień na policzkach i pięknie wtapiają się w skórę.

2. GlamGlow czarna (klik)

Maseczka z całą listą wad, ale jako jedyny produkt, który testowałam, radzi sobie z moimi zaskórnikami, dlatego pojawia się na liście ulubieńców, mimo, że do takowych raczej nie należy.

3. Dior Diorette 988 (klik)

Lakier, który kupiłam przypadkiem, nigdy w życiu nie pomyślałabym, że stanie się moim ulubieńcem i zdetronuje Essie Chinchilly. Jedna warstwa wystarczy, do tego szybko schnie, więc zawsze, gdy muszę szybko pomalować paznokcie i nie wiem jaki kolor nałożyć, wybór pada na Diorette.

4. Chanel Taboo 583 (recenzja wkrótce)

Mój wymarzony lakier. Przed jego zakupem powstrzymywała mnie cena i fakt, że nie jest limitką, więc powoli do niego dojrzewałam. Przepiękny kolor. Prawie nikt w moim otoczeniu nie wie czym się tak zachwycam, ot to taki zwykły fioletowy lakier z drobinkami. Mimo wad, chyba mogę przyznać, że jest to mój ulubiony lakier.

5. Anastasia Beverly Hills duo do brwi w kolorze medium brown

Nareszcie znalazłam brązowy puder do brwi, który nie wpada w rudy. Nie można sobie nim zrobić krzywdy, jest bardzo wydajny i utrzymuje się cały dzień.

6. Burberry Fresh Glow Blush w kolorze Pink Azalea 30 (klik)

Niepozorny róż, który utrzymuje się cały dzień na twarzy nawet w największym upale. Bardzo naturalny efekt, do tego banalnie prosta aplikacja.

7. Zmywacz do lakierów z brokatem Sephora (klik)

Cudo! Z pozoru zwykły zmywacz w słoiczku, ale w środku ma szorstką gąbkę, która świetnie sobie radzi z brokatowymi lakierami.

8. Ren Flash Rinse 1 Minute Facial (klik)

Moja ulubiona maseczka do twarzy. Pozostawia skórę gładka, rozświetloną, dodatek witaminy C koi zaczerwienienia a efekt utrzymuje się kilka dni. Do tego, ku mojemu zdziwieniu, jest bardzo wydajna.

9. Bumble And Bumble Hairdresser's Invisible Oil Heat/Uv Protective Primer (klik)

Po jego użyciu nawet suszone suszarką (;) włosy są gładkie i miłe w dotyku. Średnio wydajny.

10. The Body Shop rumiankowy balsam do demakijażu (klik)

Jak dla mnie na głowę bije balsam z Clinique, który nie radzi sobie z tuszem do rzęs. Ten jest dodatkowo sporo tańszy.

11. Bioderma płyn micelarny dla dzieci

Ulubiony od kilku miesięcy. Jest jeszcze delikatniejszy niż jego 'dorosła' wersja, przy czym cały czas świetnie radzi sobie z demakijażem. Idealny dla osób z wrażliwą cerą.

12. Vichy Capital Soleil krem z filtrem 50 cera tłusta (klik)

Jedyny krem z filtrem, który nie pozostawia białych śladów i nie zapycha mojej skóry. Efekt matujący u mnie się średnio sprawdza, ale trochę koi zaczerwienienia i się nie roluje. Dobrze współpracuje z każdym podkładem.

13. Becca Beach Tint Shimmer Souffle róż w kremie w kolorze Lychee/Opal (klik)

Opalizujący róż, który lubię nakładać palcami. Nie spływa w upale i nadaje skórze naturalny rumieniec.

14. skośny pędzelek Nars 38

Dzięki niemu nauczyłam się robić kreski cieniem, jest bardzo precyzyjny, nie wypada z niego włosie a ostatnio używam go do aplikacji pudru do brwi.

15. Stila Stay All Day eyeliner w pisaku (klik)


Cudo! Aplikuje go się bardzo precyzyjnie, radzę sobie z nim nawet ja, a nie dosyć, że trzęsą mi się ręce, to jeszcze drżą mi powieki. Jedyną wadą jest dosyć twardy aplikator.

16. Kat Von D Tatoo Liner (klik)

Długo zastanawiałam się, który z tych dwóch eyelinerów kupię, gdy skończą mi się te miniaturki. Po długich namysłach wybieram ten z Kat Von D. Obydwa aplikują się bardzo dobrze, mają świetną jakość, można nimi rysować kreski pod każdym kątem, ale aplikator z Kat Von D nie jest taki twardy, przez co aplikacja jest minimalnie łatwiejsza, jednak niestety występuje on tylko w kolorze czarnym, a ja czasami lubię mieć na oczach brązowe kreski.

17. Laura Mercier Caviar Stick cień do powiek w kolorze Moonlight (klik)


Przepiękny kolor, bardzo łatwa aplikacja, dobrze współpracuje z innymi cieniami, ja go lubię nosić solo z eyelinerem.

18. Clinique Chubby Stick cień do powiek w kolorze 02 lots o' latte (klik)


Nie wiem dlaczego ten produkt jest tak bardzo nielubiany w blogosferze. Z bazą utrzymuje się cały dzień na moich tłustych powiekach, ma bardzo ciekawy kolor, nie podrażania oczu i się nie kruszy.

19. Wet N Wild baza pod cienie do powiek

Najlepsza baza do powiek. Lepsza niż Nars, Urban Decay i Too Faced. Do tego bardzo wydajna i kilka razy tańsza.

20. Miss Sporty Studio Lash 3d Volumythic tusz do rzęs (klik)

Odkrycie roku. Koleżanka powiedziała mi, że mam kupić żółty tusz Lovely z Rossmanna. Poszłam bez telefonu, nazwa firmy wyleciała mi z głowy, pamiętałam tylko, że ma być żółty i kosztuje kilkanaście złotych. Bije na głowę większość tuszy z wyższej półki (jednakże Chanel Le Volume i YSL Shocking są lepsze). Rzęsy są czarne, długie, pogrubione. Nadal nie wiem, czy ten z Lovely jest taki sam;) Muszę kiedyś go przetestować.

21. Olejek drenujący z Pat&Rub (klik)

Ulubiony produkt Pat&Rub. Już się o nim rozpisywałam tutaj, jedyne co mogę dodać, to to, że naprawdę działa:)

22. Orientana maska-krem pod oczy na noc z rozmarynem (brak recenzji)

Na początku uznałam, że jest średni, opuchnięcia rano nadal były. Dosyć szybko się wchłania, więc pewnego dnia postanowiłam przetestować go także rano. Nie roluje się, dobrze współpracuje z korektorem, a co najważniejsze, bardzo dobrze radzi z opuchnięciami.

23. Giorgio Armani Luminous Silk Powder (brak recenzji)

Nie podkreśla suchych skórek, a co najważniejsze, czego brakuje mi w innych pudrach, to fakt, że można nakładać 10 warstw na siebie w ciągu dnia a on i tak się nie utleni. Wada? Został wycofany. Teoretycznie znalazłam inny odpowiednik, ale nie wiem jeszcze, czy jest lepszy.

24. Burberry Lip Cover w kolorze Tea Rose 08 (klik)

Już się zachwycałam tą formułą na blogu. Sprawia wrażenie aksamitu na ustach i ich nie wysusza.

25. Chanel Rouge Coco Shine w kolorze 92 Emotion (klik)

Mój ulubiony kolor. Idealnie wyważone połączenie jagód z maliną.

26. Maybelline Color Elixir w kolorze 135 Raspberry Rhapsody (brak recenzji)

Prezent od Syreny85. Pięknie pachnie, co ciekawe, ma wykończenie sheer, jego intensywność można budować. Nawilża usta i się dobrze aplikuje. Czekam na ich premierę w Polsce:)

27. Dior Rouge Baume w kolorze Nuit Rose 988 (klik)

Kolejny ulubieniec. Szminka w postacu balsamu do ust. Dobrze nawilża usta, przy czym nadaje im piękny kolor.

28. Guerlain Kiss Kiss w kolorze 368 Baby Rose (klik)

Niespodziewany ulubieniec. Mimo, iż delikatnie wpada w brzoskwinię, jakimś cudem wygląda na mnie dobrze, przez co lubię go nosić na co dzień.

29. NARS Audacious szminka w kolorze Anna (klik)

Co za trwałość! Prawie mat, który tylko delikatnie podsusza usta. Tak się nią zachwyciłam, że pod choinkę kupiłam sobie inny kolor z tej serii.

30. Woda toaletowa See By Chloe Fraiche (brak recenzji)

Mimo, że to woda toaletowa, na skórze utrzymuje się dość długo. Zdaję sobie sprawę, że wszystkie zapachy Chloe są dość banalne, ale nic na to nie poradzę, że stały się moimi ulubionymi:) Podobają mi się wszystkie oprócz oryginalnego See By Chloe.

Nawet nie wiedziałam, że wyszło mi równo 30 produktów:) Pewnie i tak o czymś zapomniałam. Na początku próbowałam się ograniczyć do pięciu, potem dziesięciu, jednakże zrezygnowałam z tego pomysłu, bo jak widać, ulubieńców nazbierało się więcej.

Niesamowicie się cieszę, że ten rok się kończy. Pod wieloma względami, mimo stosunkowo młodego wieku, najgorszy rok w moim życiu. Na własnej skórze poznałam, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Co z tego wyniosłam? Never take life for granted. Życzę sobie, Wam również, żeby rok 2015 był lepszy. Zdrowszy, obfitszy w szczęście, żeby wszystko, co niewyjaśnione, się wyjaśniło, żebyście potraktowali rok 2014 jako swojaki wstęp do szczęśliwego 2015, żebyście nie zwracali uwagi na ludzi, którzy śmieją się z osób, które wyznaczają sobie postanowienia noworoczne, żeby paznokcie rosły Wam długie i zdrowe a usta nigdy nie pierzchły. Pamiętajcie o przecinkach;) i kremach z filtrem i nie zapomnijcie, że nie mówimy w roku dwutysięcznym piętnastym' a 'dwa tysiące piętnastym';).

Moje postanowienia (tak, jestem osobą, która uwielbia postanowienia. Zawsze udaje mi się ich dotrzymać, gdyż ustalam sobie tylko takie, którym jestem w stanie podołać.

Mam kilka prywatnych, a kosmetycznie:

1. Używaj kremu do rąk kilka razy dziennie.
2. Nie zapominaj o szyi w pielęgnacji.
3. Kontynuuj z 2014r. 'politykę' nieulegania modzie na kosmetyki, nadal kupuj wszystko, co jest Ci potrzebne.
+ skończ pracę magisterską;) i przeczytaj 50 książek ( w tym roku z różnych względów tylko 39)

Szczęścia!



December 3, 2014

Zużycia #7 listopad 2014

Produkty do makijażu


Maybelline Big Eyes tusz do rzęs

Ma dwie szczoteczki - jedna do górnych rzęs, druga do dolnych. Ta do dolnych jest świetna, to już chyba moje piąte albo szóste opakowanie:) zawsze kupuję ją w czasie promocji w SuperPharm.

Urban Decay Naked błyszczyk w kolorze Beso

Mój ulubiony błyszczyk. Piękny kolor, ładny zapach, idealne nawilżenie. Mógłby tylko dłużej utrzymywać się na ustach. Na pewno kupię ponownie. Miałam go przez 8 miesięcy. recenzja

Chanel Rouge Coco Shine w kolorze 74 Parfait

To szminka, którą kupiłam pod wpływem impulsu. Piękny mieniący się kolor. Dobre nawilżenie. Nie wiem, czy kupię ten sam kolor, bo lubię nowości. Miałam ją przez prawie dwa lata. recenzja

Giorgio Armani Sheers w kolorze 503

Moja ulubiona szminka. Już za nią tęsknie, nie wiem czy kupię ten sam kolor, bo znalazłam coś podobnego, ale na pewno wrócę do tej formuły. Pięknie nabłyszcza usta, optycznie je powiększając. Miałam ją przez 15 miesięcy.

Bobbi Brown bb cream w kolorze light

Był dla mnie sporo za ciemny, na szczęście miałam go z czym mieszać. Kompletnie nie radził sobie z moją tłustą skórą, strasznie się utleniał. Nie kupię ponownie.

Diorskin Nude bb cream w kolorze 001

W kontakcie z moją skórą stawał się pomarańczowy. Nic nie pomagało. Bazy, różne kremy pod, brak kremu, różne pudry. Strasznie opornie mi szło jego zużywanie, bo mogłam go nosić tylko w weekend. Nic. Nie kupię ponownie.

Giorgio Armani Lasting Silk UV podkład w kolorze 4

To jeszcze stare opakowanie:) Miałam go dwa lata. Długo się utrzymywał, ale trochę słabo sobie radził z moją tłustą skórą. Do tego kolor za ciemny. Nie kupię ponownie.

Giorgio Armani Maestro Fusion Makeup w kolorze 3

Miłość/nienawiść. Jest to jedyny podkład, który na mnie znacząco nie ciemnieje. Minusem jest cena i czasami podkreślanie suchych miejsc. Plusem jest jego idealny mat:) Pewnie kiedyś do niego wrócę, bo muszę przyznać, że już za nim tęsknie, a kiedyś bardzo przeklinałam, że wydałam na niego 299:)

Essie lakier do paznokci w kolorze Chinchilly

Zgęstniał po roku. Na szczęście jest prawie pusty, ale niesmak pozostał:)

Nars Larger Than life eyeliner w kolorze 47th street

Miałam go prawie dla lata:) Świetna jakość, piękny czarny kolor ze srebrnym brokatem. Dzięki niemu nauczyłam się rysować w miarę proste kreski. Mam jeszcze ten produkt w kolorze nude i czarnym.

Włosy


Pat&Rub maska regenerująca

Fajny efekt, koszmarny zapach. Za dużo żurawiny. Jestem w trakcie zużywania drugiego opakowania, kolejne kupię w promocji, to udało mi się dostać za połowę ceny. Włosy dobrze odżywione, trochę mniej się puszyły.

Organix hydrating macadamia oil odżywka do włosów

Nie obciąża włosów, ładnie pachnie. Włosy po niej są wygładzone i się łatwo rozczesują. Moją ulubioną odżywką z tej firmy jest kokosowa, ale jest ona bardzo gęsta, przez co trudno wydobyć ją z opakowania. Ta jest bardziej płynna.

Ciało


Pat&Rub olejek do kąpieli rozgrzewający z cynamonem, imbirem, goździkiem i szałwią

Koszmarny zapach. Imbir był na drugim miejscu, dlatego myślałam, że będzie pachnieć cynamonem.. dla mnie wyczuwalny jest tylko imbir, którego nie znoszę. Dobrze zmiękczał i nawilżał skórę, ale z ulgą go wykończyłam. Dobrze, że kupiłam go w promocyjnej cenie. Nie kupię ponownie.

Ziaja kremowe mydło arganowe

Nie wysusza skóry, dobrze myje, ale dziwnie pachnie. Na tyle dziwnie, że nie kupię go ponownie.

Perfecta Spa loby melba masło do ciała

W tym miesiącu tylko jedno masło do ciała!!:) Aktualnie mam otwartych pięć, więc to zużywanie poszczególnych produktów idzie mi trochę wolniej:) Zapach bardziej przeszkadzał mi latem, zimą trochę mniej. Dobrze nawilża, w miarę szybko się wchłania.

Gehwol krem do stóp z mocznikiem

Mój ulubiony krem do stóp. Idealnie radzi sobie z szorstkimi piętami. To opakowanie jest drogie, ponad 100 zł, ale można go dostać w dużo mniejszych. Ja zużyłam chyba z 10 mniejszych, po czym doszłam do wniosku, że drogo to wychodzi, więc zainwestowałam w to wielkie na Allegro. Bardzo wydajny.


Czekolady żel pod prysznic z Biedronki

Tani, ładnie pachnie i koszmarnie wysusza.

Twarz


Vichy Capital Soleil kremy z filtrami 30 i 50 do skóry tłustej

Używałam ich naprzemiennie od kwietnia. Nakładałam bardzo grubą warstwę, żeby uzyskać jak największą ochronę, dlatego z wydajnością w moim przypadku raczej kiepsko. Nie powiem, żebym dzięki nim uzyskiwała idealny mat, ale jest on satysfakcjonujący. Bardzo dobrze koją zaczerwieniania, nie wysuszają i nie ściągają mojej skóry. Służą mi jako krem nawilżający. Nie zostawiają białych śladów, nie zapychają porów. Już jestem w trakcie nowego opakowania:)

Uriage woda termalna

Słynna woda termalna:) Chyba jestem jedyną osobą, która się nią aż tak nie zachwyca. Moja skóra jest bardzo tłusta, ale też bardzo bardzo wrażliwa. Im jestem starsza, tym więcej rzeczy mnie uczula. Mam także AZS, które lubi się sadowić także na mojej twarzy. Ta woda w ogóle nie koi podrażnień. Tu lepiej sprawdził się Serozinc, za to np woda termalna z Vichy lepiej nawilża. Niby plusem jest to, że nie trzeba jej wycierać, ale ja jej używam jako toner na płatek kosmetyczny, bo nie lubię sobie niczym pryskać twarzy, dlatego ja żadnej wody nie muszę wycierać. OK, ale nie najlepsza. Mam jeszcze jedno opakowanie w szafie, teraz używam mgiełkę Ziaja (dwa posty temu) a później w kolejce czeka inny toner.

Bioderma płyn micelarny dla dzieci

Kocham! Jest jeszcze delikatniejszy niż wersja dla dorosłych (niebieska, różowa i zielona). Dobrze zmywa resztki makijażu, radzi sobie nawet z tuszem do rzęs. Jedynym minusem jest to, że ciężko wydobyć z tej butelki ostatnie krople, przez co trochę się go marnuje. Już używam nowe opakowanie:)

La Roche Posay Effaclar Duo+

Nowa wersja słynnego kremu. Bardzo tęsknie za starą, która lepiej matowiła. Ta już nie jest tak idealna, ale z uwagi na retinol w składzie, pomogła mi w spłyceniu mojej lwiej zmarszczki:) Dobry krem dla skóry trądzikowej, retinol też świetnie działa na naczynka, czyli dla mnie ideał. Ale należy pamiętać, że to krem do naprawdę tłustej cery, kupują go raczej wszyscy, bo jest modny, stąd jego negatywne recenzje.

The Body Shop rumiankowy olejek do demakijażu

Bardzo wydajny, pięknie pachnący olejek do demakijażu. Świetnie sobie ze wszystkim radzi. Teraz używam jego drugą wersję w balsamie. Na pewno jeszcze kiedyś wrócę do tej w olejku.



November 30, 2014

YSL Baby Doll, Tarte Gifted, Tarted Light, Camera, Lashes

Hej:)


Witam po kolejnej dłuższej przerwie, niestety pogoda bardzo nie sprzyja robieniu zdjęć. Może kiedyś dorobię się porządnej lampy, ale na dzień dzisiejszy muszę po prostu wypatrywać promieni słonecznych. Dzisiaj takie były, stąd udało mi się coś sfotografować:) Z góry przepraszam za moje czerwone oczy - alergia. I przepraszam za brak makijażu, zdjęcia akurat przypadły na mój dzień z zerową pielęgnacją i bez makijażu:)

W tym wpisie chciałabym Wam pokazać moje trzy (nowe) tusze do rzęs. YSL Baby Doll mam od 3 miesięcy, obydwa tusze Tarte od miesiąca. Przeważnie tusze po prostu opisywałam, ale zdałam sobie sprawę, że a. większość osób i tak nie czyta tekstów, b. na zdjęciach jednak wszystko jest bardziej widoczne. Moje rzęsy są stosunkowo długie (dla mnie nie są, ale powiedzmy, że je takowymi można nazwać), do tego bardzo cienkie, naturalnie podkręcone i niesforne. Są szare (?), a końcówki są prawie przezroczyste:) Pomalowane przeważnie dotykają kości brwiowej. Moje oczy są bardzo wrażliwe, noszę także soczewki, żadna z tych maskar ich nie podrażnia. Wszystkie dobrze się zmywają.


Yves Saint Laurent Volume Effect Baby Doll



Od czerwca 2013 nie kupuję drogich maskar (mam zrobić post o moim 'minimalizmie kosmetycznym'?), ta była wyjątkiem, ponieważ udało mi się ją dostać za połowę ceny (kosztuje 159?155? a ja ją zdobyłam za 79,90 w promocyjnej Sephorze), stąd uznałam, że cena jeszcze nie jest taka zabójcza i mogę sobie na nią pozwolić. Moim ulubionym tuszem YSL jest Shocking, który jest trochę kontrowersyjny, bo nieumiejętnie nałożony potrafi strasznie sklejać rzęsy, jednak, gdy opanujemy jego szczoteczkę, rzęsy wyglądają idealnie. Łatwiejszym w obsłudze, moim drugim ulubionym tuszem do rzęs jest Chanel Le Volume. Cudo. Ale wróćmy do Baby Doll. Szczoteczka nie wygląda za ciekawie, ale za to najlepiej rozdziela rzęsy, które jak wspomniałam, mam niesforne. Jest to widoczne szczególnie na moim prawym oku, tak jak moje włosy, rzęsy też się kręcą, czasami w różne strony:) Są one widocznie wydłużone, czarne:) ale średnio pogrubione. Tusz się nie kruszy, po tych 3 miesiącach już widać, że się powoli starzeje, zawsze odbija się na powiekach (jeszcze nie znalazłam tuszu, nawet wodoodpornego, który by się nie odbijał). Nie wiem czy kupię ją jeszcze raz. Gdybym znów miała się skusić na maskarę z wyższej półki, raczej wróciłabym do Chanel albo YSL Shocking.

TARTE Amazonian Clay Smart Mascara Gifted



Po pierwsze, to oczywiście jest miniaturka:) Mój pierwszy zawód. Cudowna szczoteczka, która dała mi nadzieję na piękne, wyraziste i bardzo pogrubione rzęsy. Z całej trójki ma najsłabszy efekt. Nie poradziła sobie z moim prawym okiem (w/w niesforne rzęsy). Nadal są cienkie, trochę wydłużone, ale raczej nic specjalnego. Odbija się, jest czarna i się nie kruszy. Szybko znalazła nowy dom, o dziwo mojej mamie ona bardzo pasuje (rzęsy mojej mamy są bardzo krótkie, ale trochę gęstsze niż moje, do tego bardzo proste), więc mogłam się z nią rozstać bez żalu.

TARTE Light, camera, lashes



Kolejna miniaturka. Znowu wielkie nadzieje, na szczęście chociaż połowicznie je spełniła:) Rzęsy są bardziej pogrubione niż w przypadku Gifted, tak samo wydłużona na zdjęciu, chociaż na żywo wydawało mi się, że są dłuższe, może to efekt tego pogrubienia? Do tego nie poradziła sobie tak dobrze z prawym okiem, jak YSL, ale na pewno lepiej niż Gifted. Efekt mnie zadowala, szczególnie za tę cenę i na pewno do niej wrócę. Oczywiście również się odbija, ale się nie kruszy.

tutaj wszystkie 3 dla porównania, chyba na takim kolażu najbardziej widać różnicę:) od góry YSL, Tarte Gifted, Tarte lights, camera, lashes


November 24, 2014

Nowości pielęgnacyjne z ostatnich trzech miesięcy

Od kilku dni próbuję zrobić jakieś sensowne zdjęcia, ale jest za ciemno i mój stary aparat też mi w tym nie pomaga. Po kilkunastu próbach stwierdziłam, że w dzisiejszym wpisie kolory nie są zbyt ważne, gdyż dzisiaj chciałabym Wam pokazać nowości pielęgnacyjne z ostatnich trzech miesięcy.

Włosy


Klorane suchy szampon na bazie mleczka z owsa

Nigdy nie miałam nic z Klorane, więc kilka miesięcy temu skusiłam się na promocyjną cenę i kupiłam ten suchy szampon. Nie dosyć, że zostawiała mnóstwo białego pyłu, to jeszcze z włosami nie robi nic. Beznadziejny. Idzie do kosza.

Psssst! suchy szampon

Mój ulubieniec. Zostawia troszeczkę białego pyłu, dużo mniej niż Batiste, przez co skradł moje serce. Minusem jest jego dostępność w Polsce, ale już wiem, że muszę zrobić zapasy, a Batiste już raczej nigdy nie kupię:)

Collistar maseczka CC do włosów w kolorze brązowym (hazel brown)

Maseczkę zgapiłam od Leśnego Runa:) Wzięłam kolor brązowy, mimo, iż moje włosy są ciemnobrązowe, bo bałam się, że ten ciemniejszy będzie za wiśniowy, a mi w takim nieładnie. Nie wiem, czy za długo ją trzymałam, czy tak powinno być, ale trochę mi przyciemniła włosy, co mi się średnio podobało, w końcu 6 miesięcy 'zdejmowałam' ciemny kolor i wolałabym, żeby moje włosy już nigdy nie były czarne:) Trochę brudzi ręce i twarz;) W Internecie czytałam, że ciężko schodzi ze skóry, więc można powiedzieć, że zamarłam po aplikacji, gdy przejrzałam się w lustrze i zobaczyłam swój brudny nos;) Nastawiłam się na tarcie sokiem z cytryny, a wszystkie plamy zeszły po przetarciu samą wodą. Dobrze sobie radzi z odrostami. Myślę, że to to idealny produkt dla kogoś, kto chce sobie delikatnie zmienić kolor włosów albo po prostu wydłużyć czas między farbowaniami. Utrzymuje się kilka myć. Nie barwi ubrań ani poduszek:)

Not Your Mother's Knotty To Nice Conditioning Detangler

Moje włosy się nie plączą, ale byłam ciekawa tej firmy już od dłuższego czasu, więc gdy tylko miałam okazję, postanowiłam ją wypróbować. Jest to 'odplątywacz' włosów, który aplikujemy na odżywkę. Nie spłukujemy go. Nie obciąża włosów, lekko je nabłyszcza. Ja go raczej rzadko stosuję, bo u siebie nie widzę dużej różnicy, ale moja koleżanka walczy z plączącymi się włosami i jest nim zachwycona. Raczej ponowie go nie kupię.

Bumble&Bumble BB Hairdresser's Invisible Oil Primer

Kolejny ulubieniec. Na mokrych włosach pachnie średnio (zbyt waniliowo), za to na suchych ten zapach nie jest już tak intensywny:) Bardzo wygładza włosy, nabłyszcza, do tego chroni przed ciepłem suszarki. Szkoda, że nie jest tak wydajny, jak Thickening spray, ale i tak mam zamiar kupić duże opakowanie.

John Frieda Full Repair Repairing Oil Elixir

Moje włosy się strasznie puszą, więc zawsze muszę nakładać jakiś olejek. Tutaj widać zużycie dwumiesięczne, używany co drugi dzień, jest bardzo wydajny. Największą różnicę w moich włosach widzi mój fryzjer:) Od kilku lat podcinam końcówki co 10 tygodni. Jakiś czas temu najpierw ja byłam chora, potem mój fryzjer był chory i w końcu zawitałam do fryzjera dopiero po 14 tygodniach i żadne końcówki nie były rozdwojone. A muszę dodać, że moje włosy nie wyschną bez suszarki, więc je co drugi dzień katuję. Dla mnie wystarczającym efektem jest to, że trochę ujarzmia moje włosy i lekko je nabłyszcza.

Twarz


The Body Shop rumiankowy balsam do demakijażu

Podobno to tańszy odpowiednik balsamu Clinique Take The Day Off. Dla mnie TBS jest lepszy, nie zapycha, pachnie trochę lepiej [nie mogę znieść zapachu Clinique TTDO, wiem, jestem jedyną osobą, której ten zapach (niektórzy uważają, że nie ma zapachu) przeszkadza, ale nadwrażliwość węchową i mnie trochę drażni). Zmywa tusz do rzęs lepiej niż Clinique. Jest tańszy - 49 zł za 90ml, Clinique 145 zł za 125ml. Jedyny problem z dostępnością. Dla mnie pozostaje Allegro.

Acure olejek Marula

Poleciła mi go koleżanka, która używa go plamy AZS. Na te się nie sprawdza, ale za to nałożony na całą twarz idealnie ją nawilża a rano moja twarz nie jest tak mocno zaczerwieniona. Jest bardzo wydajny, u mnie się nie wchłania, ale u mnie się nic nie wchłania:) Od kiedy go używam (ponad miesiąc), nie musiałam nakładać kremu nawilżającego.

Ziaja liście zielonej oliwki oliwkowa woda tonizująca z wit. C

Dlaczego ją kupiłam? Oczywiście z powodu witaminy C. Ma dosyć intensywny zapach, który jest tak ładny, że mogłabym mieć takie perfumy. Jeżeli ktoś zna perfumy o takim zapachu, proszę napisać ich nazwę w komentarzu:) Ten zapach jest dosyć intensywny, dlatego trochę bałam się nałożyć go na twarz. Nie mam dobrego doświadczenia z produktami Ziaji do twarzy, ale w końcu się odważyłam. Oczywiście używam jej jako toner, gdyż nie znoszę sobie niczym spryskiwać twarzy. Skóra momentalnie jest gładka, pory ściągnięte a zaczerwienienia znikają. Używam jej dwa razy dziennie od jakiegoś miesiąca, do tej pory nie ma podrażnienia, więc myślę, że raczej go nie będzie:) Minus? Opakowanie. Powodzenia w spryskiwaniu swojej twarzy/ciała/płatka kosmetyczna, gdy Twoja ręka jest chociażby minimalnie wilgotna. Butelka się przesuwa, atomizer nie chce działać i trzeba ją o coś oprzeć, by zadziałała. Poza tym bardzo polecam.

The Body Shop masażer twarzy

Masuje się nim codziennie wieczorem od kilku miesięcy, do tego w ostatnim czasie zaczęłam też używać go rano. Z powodu moich problemów z tarczycą budzę się z obrzękami, a ten przyrząd bardzo mi pomaga w moim codziennym masażu limfatycznym. Wieczorem używam go z olejkiem Marula. Widzę różnicę w zmniejszeniu ilości obrzęków a kremy i olejki trochę szybciej się wchłaniają.

Ciało


Suche olejki do ciała Dove - shea butter and warm vanilla i pistachio cream and magnoliga

Trochę się za nimi nachodziłam, ponieważ wygląda na to, że w Poznaniu są tylko w jednym Rossmannie. W końcu je dorwałam, 35,99 zł za 100 ml (trochę drogie) i przystąpiłam do testów. Jestem zachwycona pistacjowym żelem pod prysznic z Dove, stąd miałam nadzieję, że ten olejek będzie pachniał tak samo. Niestety, czuć tutaj głownie magnolię, pistacja delikatnie wybija, ale czuć także parafinę/czysty olejek (tak samo jak w Clinique Take The Day Off). Prawie nikt tego nie czuje, dla mnie ten zapach tam jest. Olejek pistacjowy jest bardziej płynny, ten z masłem shea jest gęsty, nie jest przezroczysty (butelki na dole są przezroczyste, stąd widać, że olejek z masłem shea jest złotawy [ale drobinki nie są widoczne na ciele] a z pistacją jest zielony). Obydwa rozprowadzają się gładko, nie ściekają z palców. Bardzo szybko się wchłaniają! Aż sama się zdziwiłam:) Nawilżenie jest bardzo dobre, utrzymuje się bardzo delikatny zapach. Ku mojemu zdziwieniu, wybieram ten z masłem shea, ponieważ ten z pistacją ma ten dziwny glicerynowy ... [chciałabym powiedzieć, że posmak;)].

Ziaja krem do rąk z ceramidami i koncentratem lipidowym

Piękny zapach! Szybko się wchłania, nie pozostawia po sobie tłustej warstwy. Nawilżenie dobre, ale nie poradzi sobie z bardzo suchą skórą.

The Body Shop pink grapefruit krem do rąk

Kupiłam go tylko dlatego, że jest taki mały i się wszędzie mieści. Kosztuje 19 zł i pachnie dosyć intensywnie, ale dosyć szybko się ulatnia. Nawilżenie tak samo jak w przypadku Ziaji dobre, ale nie dla suchych rąk. Tutaj lepiej sprawdzi się hemp:)

November 20, 2014

Sephora Favorites Draw The Line

Hej :-)


Amerykańska Sephora ma w zwyczaju wydawanie co jakiś czas pudełek z ulubionymi produktami w wersjach podróżnych. Przeważnie są to tusze do rzęs, próbki perfum. Tym razem były to eyelinery. W pudełku były aż 4 eyelinery, które chciałam wypróbować, więc uznałam, że 30$ to idealna cena na testy.


W opakowaniu znajduje się sześć mini eyelinerów (w tym jednym dwustronny). Dwa z nich są w pisaku, reszta to eyelinery w formie kredki. Wszystkie były przeze mnie testowane bez żadnej bazy, jednakże muszę to przypomnieć, że moje powieki są ekstremalnie tłuste i nie ma cieni (nawet tych z najwyższej półki), które by się na nich trzymały, dlatego można uznać, iż eyelinery były testowane w ekstremalnych warunkach:)

Sephora Contour Eye Pencil 12hour wear waterproof Black Lace czarny

Miękki, trochę nawet za miękki, żeby narysować równą kreskę. Trochę się rozmazuje w trakcie noszenia, jego czerń jest średnia, co widać na zdjęciach. Utrzymuje się jakieś 5 godzin.


Marc Jacobs Highliner Gel Crayon Blacquer czarny

Jest to pierwszy eyeliner, który chciałam wypróbować. Zachęcona pozytywnymi opiniami, od dawna na niego polowałam i w końcu jest mój. W ramach ciekawostki powiem (pisałam o tym również na Instragramie), że ma również napis po polsku, a już w przyszłym roku ta firma będzie dostępna w Polsce! Tylko jeden eyeliner w kredce jest od niego ciemniejszy. Piękna, głęboka czerń. Nie rozmazuje się, utrzymuje się ponad 10 godzin, najdłużej ze wszystkich produktów. Minus? Brak załączonej temperówki.

NARS Larger Than Life Long Wear Eyeliner Via Veneto czarny

Najbardziej precyzyjna kreska ze wszystkich eyelinerów w kredce. Nie jest zbyt czarny, ale za to utrzymuje się również 10 godzin. Ma załączoną temperówkę. Moim dotychczasowym ulubieńcem jest jego starszy brat w kolorze 47th Street, mam także ten sam eyeliner w kolorze nude (na linię wodną) - obydwa pokazywałam tutaj.

Urban Decay 24/7 Glide On Eye Pencil w kolorach Rockstar (fioletowy) i Perversion (czarny)

Najbardziej czarny ze wszystkich eyelinerów. Byłam bardzo ciekawa tego produktu, ponieważ jest on bardzo zachwalany w Internecie, jednak dla mnie jego aplikacja nie jest zbyt precyzyjna, ponieważ jest zbyt miękki. Idealny będzie się nadawał do rozmazanej kreski. Czarny utrzymuje się 8 godzin, fioletowy 6.


Stila Stay All Day Waterproof Liquid Eye Liner dark brown

Bardzo ciemny brąz. Na początku miałam problemy z jego aplikacją, ponieważ jego końcówka jest dość twarda, jednak szybko doszłam do wprawy. Trzyma się przez cały dzień i jest idealny nawet dla takiego osoby jak ja, której trzęsą się zarówno ręce, jak i powieki (nie trzęsą się, drżą), do tego mam naturalnie podkręcone rzęsy a ten eyeliner ich nie skleja w trakcie aplikacji. Jestem zachwycona.

Kate Von D Tattoo Liner Trooper

Jedyną różnicą pomiędzy nim a Stila jest końcówka. Tutaj nie jest taka twarda, jednak na początku również z nią miałam problem. Także szybko doszłam do wprawy i szczerze mówiąc nie wiem, który eyeliner jest lepszy. Obydwa są świetne, można nimi rysować zarówno cienkie, jak i grubsze kreski. Można nimi malować pod różnym kątem, co jest dla mnie ważne, nie zacinają się i utrzymują się cały dzień.


Werdykt? Moim ulubionymi eyelinerem w kredce są dwa - Marc Jacobs i Nars. Nie mogłam wybrać jednego, ponieważ każdy ma swoje wady - Nars mógłby być czarniejszy, MJ mógłby rysować cieńsze kreski. Co do eyleinerów w pisaku, jestem zachwycona obydwoma i na pewno ponownie je zakupię.

Przypominam, że za pięć godzin kończy się rozdanie Tarte.